Mój kolega zamieścił na FB filmik, w którym książę polskiego rodu wyjaśnia, dlaczego jest 7 powodów dla których Brytyjczycy powinni kochać Polaków.
Znam historię na tyle, żeby wiedzieć, iż jest więcej powodów dla których przeciętni wyspiarze mogliby nas lubić, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ich do tego przekonywać, czy tego od nich wymagać.
Edukacja jest przywilejem, z którego można korzystać w tak zwanych krajach mieniących się cywilizowanymi, ale nie ma przymusu.
Różnimy się tak od nich tak, jak oni od nas.
Brytyjczycy zadzierają nosa, bo maja straszne kompleksy ( i przeważnie wstydliwie cofnięte podbródki). Myśląc o przyczynach, wydaje mi się, że najlepsze "genotypy" wyjechały do Indii, Afryki w ślad za Hiszpanami i Portugalczykami.Populacja, która została to ci najmniej odważni, najmniej pracowici, słowem typ często spotykany w krajach które osiągnęły sukces kolonizacyjny.Im się nie chciało.
Kiedy szlaki zostały przetarte to oni wyruszyli. Amerykę zdominowali, ale dopiero po francuskim kolonialnym boomie.Chyba jednak fakt, że skoncentrowali się na tym, żeby zwyciężyć na tym jednym froncie spowodował , że dziś w USA mówi się głównie po angielsku.
Mieszkam w miejscu w którym Brytyjczycy są źle postrzegani. Przyglądałam im się, zastanawiając dlaczego.Otóż tutaj, na Wyspach Kanaryjskich też próbują traktować wszystkich z góry, a kto to lubi ?
Skądinąd wiem że takie zachowanie wynika z kompleksu niższości.
Rdzenni mieszkańcy wysp, jeśli można tak nazwać potomków Hiszpanów, którzy prastarych mieszkańców wycięli do nogi, do przybyszy odnoszą się przyjaźnie. Pod warunkiem, że ci nie próbują się wtrącać w ich sprawy.Jestem Polką, wszyscy tutaj o tym wiedzą i widza,jaka jest różnica miedzy mną, a tymi trzymającymi się razem barowymi bywalcami.
Myślę, że wynika to z tego, iż po prostu traktuję ich tak jak sama chciałabym być traktowana.Nauczyłam się ich języka, jestem życzliwie zainteresowana sąsiedztwem i nigdy nie spotkałam się z niechęcią.
Zostawmy to.Nie róbmy z siebie ofiar bo to prowadzi do zakładania gett i problemów z integracją.
Smutne jest tylko to, że każdego roku wracając do kraju na kilka letnich miesięcy konstatuję, że wyjechali kolejni moi znajomi.Ci, którzy zdobyli wykształcenie, pracowali, teraz wyjeżdżają bo myślą o swojej przyszłości, starości może? Ci którzy zarobili na tyle dużo, żeby żyć z pieniędzy, wahają się, ale inni? Artyści, aktorzy, twórcy? Oni klepią biedę.
Martwi mnie to bardzo.