czwartek, 16 lutego 2023

Babcie są bezcenne.

 Jestem wnuczką, pierwszą, najstarszą, ulubienicą dziadka, który zginąl w wypadku, kiedy  miałam 3 lata.W domu była babcia, mama, ciocia, nie chodziłam do przedszkola, bo nie było takiej potrzeby.Próba była, nieudana.

Po pierwszej wizycie, która była jakąs fanaberią, a może raczej modą (bo system polityczny bardzo chciał przejąc kontrolę nad wychowaniem mlodego pokolenia), zapamietałam, że dzieci śpiewały piosenkę  "mam trzy latka , trzy i pół, sięgam bródką ponad stół..."Nie sięgałam.Więcej tam nie wróciłam.

Z babcią spedzałam wiekszość czasu.Chodziłam z nią na cmentarz bardzo często, bo wtedy trzeba było podlewać posadzone kwiatki.Słyszałam jak sie mną chwali przed sąsiadkami "A Ela już czyta".

Starsi ludzie zawsze byli fajniejsi.Ciekawe opowieści, serce dla dziecka no i czas, który dla mnie  mieli.

Tutaj mam znajomych, kilka przyjaznych dusz, (póki co fifty fifty, mężczyźni i kobiety)  80cio latków.Paco -Francisko 84 , Vincente 80 ,Olivia 80 , Seńora Dominga 83 no i teraz Candelaria , najstarsza bo 89.

Candelaria, jest bezdzietna, miała we wsi bar. Jej mąz umarł jakies 3 lata temu, została sama i dalsza rodzina męża przeprowadziła ją do innego domku, równie ładnego jak jej własny ale położonego bliżej Tindayi.

Ma świetną pamięć choć  silny niedosłuch.Jej pogoda ducha i życzliwość są wręcz niesamowite.W epoce przed TV we wsi było kilka barów, w których spotykali sie tylko mężczyźni.Candelaria z mężem mieli Bar Acapulco.Kiedy się patrzy na jej mały domek, trudno to sobie wyobrazić.Mieszkali w tym samym budyneczku, w którym prowadzili bar.Tradycja spotkań jest tutaj bardzo silna.


Candelaria, zaskoczyła mnie swoją wizytą, bo ma do mnie dobry kilometr i porusza się wolno o lasce, przysiadając co kawalek na murku.

Przyszła ze swoją towarzyszką 19to-letnią suczką,Lindą

 -Sama tu mieszkasz? 

-Tak.Ale mam dwa koty.

-A gdzie dzieci ?

-W moim kraju jedna, druga w sąsiedniej Szwecji.

-Dzieci mają?

-Każda ma trójkę.

-To dlaczego nie dadzą ci jednego żeby z tobą mieszkało?-Byłabym szczęsliwa widząc u ciebie dziecko.Smutno ci tak samej pewnie.

Nie miałam odpowiedzi na to pytanie.Zaskoczyła mnie.

Wiem, że babcia to skarb.





piątek, 20 stycznia 2023

Samba to nie tylko taniec.


rzeźba Fanizani Akuda , jedna z mojej kolekcji sztuki afrykańskiej
 To także męskie imię w Senegalu

Wróciłam do swoich wpisów blogowych i pomyślałam: to lepsze niż pamiętnik.

Czy zdarzyło wam się nie wziąć czyjegoś numeru telefonu i potem żałować? Na pewno.

Dzisiaj pojechałam na spotkanie ze znajomymi stopem. Jeden autobus mi uciekł, a do następnego miałam godzinę, więc wystawiłam kciuk.

Kto pamięta Umę Thurman, która grała  dziewczynę z wrodzoną wadą, wielkim kciukiem, który za radą czarownika, postanowiła wykorzystać w auto-stopie? Jedyna ekranizacja prozy Toma Robbinsa "I Kowbojki mogą marzyć". Za każdym razem kiedy łapię auta, myślę o niej. Naprawdę, wystawiam kciuk tak, że kierowcy mają poczucie winy, że nie mogą  mnie zabrać. 

Dziś, w porze lunchu sporo kierowców pokazywało mi, że nie jadą daleko tylko, że tutaj, zaraz zjeżdżają do domu, a ja chciałam do Corralejo, miasteczka oddalonego o 20 km.

Może dziesiąty samochód zwolnił i upewniwszy się, że mój uśmiech nie jest li, tylko żartem, zatrzymał się z wahaniem. Za kierownicą siedział czarny mężczyzna w niebieskim garniturze. Niebieskim, niegranatowym. Niebieskim jak niebo. Pomyślałam, aha, będzie ciekawie. Jasne, że było.

Od razu wiedziałam, że to nie jest "świeży" imigrant. Mówił po hiszpańsku i był dość pewny siebie.

Samba, bo tak miał na imię, jest na wyspie już 19 lat, a przejechał przez Andaluzję. W Senegalu ma żonę i czworo dzieci, najstarszy syn ma 21 lat. Liczycie coś? Samoloty z Kanarów do Senegalu latają codziennie.

Przepytałam go na wszystkie możliwe okoliczności.

Pracuje absolutnie legalnie w bardzo dobrym hotelu, właśnie jedzie na drugą zmianę. Jego żona nie chce przyjechać do Europy, mówi, że nie mogłaby być "drugą kategorią"?

Najstarszy syn owszem, wyraża taką chęć.-A co będzie jeśli wszyscy mężczyźni wyjadą z Senegalu-roześmiał się głośno i szczerze.-Na całą wieś wystarczy jeden" -żart rozśmieszył nas oboje. Podtekst był oczywisty.

-Naprawdę, widziałam taki dokument, w którym kobiety narzekają, że muszą przejmować męskie role w społecznościach. Wyjechali mężowie, wyjeżdżają synowie.

-Ale Euro im to wynagradza, Samba zerknął na mnie z uśmiechem.-A Ty skąd jesteś? Moje blond włosy nie pozostawiały wątpliwości co do mojego niehiszpańskiego pochodzenia-Aaa, Polonia, Lech Walesa-dotknął palcami górnej wargi,- Hombre con bigotes! Mieszkasz sama czy z mężem?-Sama?

 Ach te stereotypy.-Oj, to musi być ci ciężko, troska w głosie była autentyczna.

No powiem wam, że mnie zaskoczył. Senegalczyk, który wie gdzie leży Polska i że był taki facet, który zmienił system...

Od lokalsa, Majorero bym tego nie usłyszała.

Kiedy już dojeżdżaliśmy zapytałam, czy tworzą  jakąś społeczność, czy się spotykają-Tak tak, właśnie jadę na taki reunion

-Muzykujecie?- moja nadzieja szybko zgasła-Yossou N'dour to jedyny krajan Samby, którego znam i lubię.- Nie, tylko tak się spotykamy, żeby pogadać, zapytać, czy ktoś nie potrzebuje pomocy wiesz, cosas des hombres.

-A w Twoim kraju jak teraz jest?

Nie będę wam opowiadać co mu powiedziałam. On już sporo wiedział, ale na fakt, że moja córka  wczoraj dzwoniła mówiąc, że od 3 miesięcy nie widziała słońca, aż zdjął nogę z gazu.

-Jak oni tam mogą żyć bez słońca?

No właśnie, jak możecie?


piątek, 9 grudnia 2016

Bajkowe miejsca.

Lubię zmiany.Przyznaję, że czasami chcę pomieszkać jakiś czas gdzieś indziej, choćby przez kilka miesięcy. Chociaż miejsce w którym mieszkam teraz, jest piękne, to przychodzi czasem chęć na zmianę. Dlatego co roku gna mnie do Zakopanego żeby z Gubałówki popatrzeć na Tatry.Mieszkam u pani Pawlikowskiej na stoku między Butorowym Wierchem a Szymaszkową.Z okien widzę ośnieżone szczyty, skrzące się w słońcu.
Widziałam juz z bliska Alpy, Pireneje,ale Tatry maja coś co sprawia, że kiedy siadam na stoku, na tarasie przy kawie, twarz rozciąga mi sie w szerokim uśmiechu i tak zostaje.Przez cały czas aż do bólu mięśni.Czysta egzaltacja, słowo daję.

"Telo piknie, pani, co cud."

Chciałam nawet kiedyś zbudować tam dom, żeby mieć taki widok codziennie. Los ułożył sprawy tak, że teraz mam z jednej strony widok na góry, owszem, ale one nigdy nie pokrywaja sie śniegiem, ale za to z drugiej na ocean.Codziennie rankiem wychodzę na balkon i szczotkuję włosy (oraz kota), a wieczorem mam pomarańczowy zachód słońca w oceanie.
I tak, niezmiennie, każdego dnia.Nawet deszcz tutaj nie pada.Nic sie nie zmienia.

Ktoś powiedzaiałby nuuuuda.
Nic wiec dziwnego że przychodzi chęć odmiany.

Spełnione marzenia powodują napływ nowych
.
A bez zmian na które trzeba sie odważyć nie ma szans na ich spełnianie.


Dziś jeden z moich greckich przyjaciół polubił artykuł, i to on spowodował,
że  pomyślałam "czas pojechać i sprawdzić czy te góry są na swoim miejscu."Tylko poczekam do listopada bo wtedy bywa  tak, że wjeżdża sie jesienią, a po tygodniu wyjeżdża zimą.No i po drodze są jesienne Planty w Krakowie.

Ten fotoreportaż jest godny polecenia, ciekawam w którym z tych miejsc moglibyście zamieszkać? Ja wybrałam plan filmu na Malcie, jak sie okazało.Ciekawe.

http://www.protothema.gr/travelling/article/313530/ta-pio-omorfa-horia-tou-kosmou/

niedziela, 17 kwietnia 2016

Z daleka lepiej widać..

Co roku wiosną, wracam do kraju z dalekiego miejsca, gdzie spędzam zimy.Fuerteventura, jedna z Wysp Kanaryjskich nie daje się porównać z innymi wyspami archipelagu. Geograficznie Afryka, administracyjnie Hiszpania, całe stulecia pozostawała niezagospodarowana. A ma, według jednych źródeł 90, według innych tylko 50 milionów lat
 Jej niemal pustynny krajobraz jest ukojeniem dla duszy.
Majoreros, autochtoni  będący mieszaną nacją, zdecydowanie bardziej przypominający wyglądem Latynosów z Ameryki Południowej niż Hiszpanów, to ludzie twardzi, bo ci, którzy tutaj mieszkają to ludzie, którzy przetrwali setki lat z prawie żadnym dostępem do wody. Rzadko padające deszcze i brak naturalnych źródeł wody to, na tym starym lądzie   na środku oceanu, niezbyt sprzyjające warunki do życia.Na  skalistej glebie  daje się hodować tylko  kozy. Tak było  do upowszechnienia technologii odsalania wody oceanicznej. W latach 60 tych, kiedy zbudowano dobre lotnisko pojawili się pierwsi turyści i zbudowano pierwsze hotele. Teraz, kiedy kraj jest w Unii, pojawiły się fundusze na rozbudowę odsalarni, postęp cywilizacyjny pozwala im na przeżycie i utrzymanie z pracy w turystyce. Na utrzymanie, nie na luksusowe wille.


Dzięki internetowi nie spuszczam z oka rzeczywistości, którą zostawiłam za plecami. Bo zostawiłam ją z ważnego powodu: poczucia zagrożenia, które pojawiło się w Polsce pod koniec lat 90 tych, i urosło na ogromną skalę na początku XXI wieku. Wtedy kiedy przestępczość zaczęła mnie dotyczyć w stopniu zagrażającym życiu, po tym jak stałam się ofiarą  przemocy, włamań i kradzieży,  postanowiłam przenieść się w spokojniejsze miejsce.

Wracając każdej wiosny bardzo wyraźnie widzę różnice między tym, co zostawiłam wyjeżdżając pół roku wcześniej, a tym, co zastaję.
Długo by  pisać o tych różnicach, ale teraz tylko o jednej. O zaangażowaniu obywateli w życie sołeczne i polityczne.

Na wyspie moi sąsiedzi tez tak jak my, Polacy, są rozdyskutowani i rozpolitykowani. Codziennie spotykam ich w wiejskim barze, gdzie przy porannej café solo  pozdrawiając się pogodnie, siedzą przy kontuarze, na którym leżą świeże gazety, a na ścianie gada zawsze włączony telewizor. Choć część z nich to analfabeci (  Franco, jak każdy dyktator, uważał, że naród niewykształcony to naród łatwy do rządzenia), to nikt nie jest głuchy ani ślepy.
Miałam okazję przyglądać się kilka razy wyborom, i tym  lokalnym, i tym parlamentarnym.
Majoreros biorą licznie  udział we wszystkich. Mają własne przekonania i je wyrażają.

Dlaczego? Bo oni  czują, że maja wpływ. Wiedzą to.
Dlaczego my myślimy, że nie mamy? Dlaczego widząc, co się dzieje nie umiemy oderwać się od foteli przed telewizorem? Dlaczego dopiero, gdy ktoś nam zabiera nasza własność lub sprzedaje dragi naszym dzieciom jesteśmy w stanie zacząć działać?
Omamieni telewizorowym narkotykiem umiemy tylko pohejtować na fejsbuku ?
Nie wiem, dlaczego musimy być doprowadzeni do ściany, żeby się ocknąć.
Wiem, że  nie  pozwolę by traktowano mnie jak analfabetkę,   do tego jeszcze głuchą i ślepą.
Nie daję sobą manipulować.W każdym razie się staram.















niedziela, 15 listopada 2015


NIE KONSUMUJMY  FILMBURGERÓW.

Wczoraj, w sobotę 14 listopada  2015 roku.
Jak w każdą sobotę w południe robiłam zakupy na ekorynku Bernardyńskim. Mieszkam w tym momencie30 km od miasta i musiałam gdzieś spędzić popołudnie.Mamy na szczęście w Poznaniu takie centrum handlowe, w którym można w księgarni przy herbatce, poczytać książki czekając na wieczór ze spektaklem, który odbywał sie w tymże samym obiekcie.W takim miejscu wieści dochodzą słabo bo tylko przez telefon.
Przeglądając  kolejną już książką, opierając się potrzebie zakupu albumu o moim ulubionym malarzu, Miró,
Pomyślałam, sprawdzę co graja w Multikinie.Nie zaskoczyło mnie zbytnio to, że idzie tylko 7 tytułów, za to zdziwiła liczba seansów- 21.Sprawdziłam szczegóły.13 seansów po równo, polska komedia z przeklinającym św.Mikołajem na zmianę z superbohaterem Danielem Bondem.Pozostałe to  historia superhero pieniądza, Steva Jobsa, 3 seanse,  holywoodzka papka dla dzieci 2 seanse i po jednym, dwa horrory oraz Sufrażystka jedyny wart uwagi, tyle, że już go wcześniej widziałam.
Cóż, zamówiłam następną herbatę  sięgnęłam po kolejną książkę  i zerknęłam na telefon.
Na FB wielu moich znajomych pokolorowało swoje avatary. Aha, pomyślałam, znów owczy pęd. Tym razem pociągnęło mnie żeby sprawdzić czy coś za tym idzie.
No i tutaj zaskoczenie.
Dzisiaj przeczytałam kilkanaście komentarzy pod blogiem, który udostępnił ktoś ze znajomych.
I też zmieniłam avatar.Na trójkolorowy.Bo poszły emocje, bo autor mnie,hm...poruszył.
 Poruszyła mnie ignorancja ujęta w elokwentnym tekście.Ignorancja czyli nieuctwo, ciemnota , niewiedza ( Słownik Języka Polskiego ). Jak mówię, nie sam jej fakt, ale to, że została oprawiona w słowa, które, gdyby poparte były wiedzą, mogłyby być wykorzystane w dobrej sprawie.
Właśnie dlatego dołączyłam do kolorowych avatarów.
Kolejny raz pomyślałam, jakie to szczęście, że istnieją festiwale filmowe.Takie jak Nowe Horyzonty, Dwa Brzegi, Transatlantyk, czy Warszawski FF.Jakie to szczęście, bo gdybym chciała spędzać życie przed telewizorem albo oglądać filmy tylko w multipleksach, to moja wiedza o świecie byłaby taka jak tego pana, który napisał tekst.
Dzięki ludziom którzy wiedzą, że film to w tej chwili najlepszy nośnik informacji, idei.
Dzięki reżyserom-reporterom nie zatrudnionym w korpo-telewizjach jedzących z ręki światowemu kapitałowi, dzięki ich odwadze i determinacji w chęci opowiedzenia swoich historii, wiem kto stoi za konfliktami nazywanymi religijnymi.
Zobaczyłam film No Fiere Zone  w 2014 roku na Transatlantyku, mogłam usłyszeć od reżysera jak zdobywał materiał do filmu i historie o tym, jak potem grożono mu kiedy usiłował pokazywać go na festiwalach.
W tym roku na Dwóch Brzegach zobaczyłam Dheepan ( niepotrzebnie przetłumaczono tytuł na Emigranci ),
który jest fabularną , świetnie zrobioną kontynuacją wątku historii ludobójstwa na Sri Lance. Wojownik z Tamilskich Tygrysów zmuszony do ucieczki ze swojego kraju próbuje żyć we francuskim getcie.
Nie oglądajcie filmburgerów.
Chodźcie do kin studyjnych.
To nie jest duży wysiłek.Pamiętacie przemówienie inauguracyjne rektora łódzkiej Filmówki?

https://distrify.com/films/6715
https://www.youtube.com/watch?v=0qB8_Q9oTuw




poniedziałek, 2 listopada 2015

Tym razem Polska.

Przyzwyczaiłam się że w Krakowie idę do teatru.
Kiedy jestem w tym mieście, zwykle jesienią, żelaznym punktem wizyty jest jakiś dżezik, a zaraz potem spektakl teatralny.Spacerując po plantach w niedzielę zaszłam do Info turystycznego i zapytałam miłe panie : "a co gdybym chciała pójść dziś wieczorem do teatru " ? Panie miłe , profesjonalne, sięgnęły do Karnetu,  bezpłatnego informatora kulturalnego i poddały kilka propozycji.Teatr Stary obecnie Scena Narodowa proponował spektakl Król Ubu Jana Klaty,   pozostałe propozycje: Sarenki, May Day czy Lataj z Krystyną były w opisach mocno komediowe.Jakoś komedii w teatrze nie lubię.Jako że rozrzut nastrojów był duży, to pomyślałam ze zaufam scenie i wybrałam Teatr Stu.To Tylko Miłość miała w obsadzie Tadeusza Huka, a to już jest dobry powód żeby pójść.
Jakże srodze się zawiodłam.Ponad stuminutowe przedstawienie ( nie nazwę tego spektaklem ) mdliło chyba także tego aktora, w każdym razie grał tak, jakby go mdliło.W przerwie skorzystałam z mobilnego dostępu do netu żeby sprawdzić w czym rzecz.
Nie chciało mi się wchodzić na druga część ale cóż , wiedziałam, że będę musiała  komuś opowiedzieć  , może opiszę na blogu, toteż zostałam, żeby opinia była uczciwa.
Słuchajcie.Było tak.
Historia nawet  dość ciekawa , trójkąt artystyczny, występujący w klubach wodewilowych, tworzy także trójkąt miłosny.
Rozstanie i spotkanie po latach, perypetie erotyczno- obyczajowe.
 Tekst brytyjskiego autora sztuk Rona Altridga  został przetłumaczony przez ...no właśnie. Krystyna Podleska, odtwórczyni roli żeńskiej, tłumaczka tekstu sztuki, żona reżysera Janusza Szydłowskiego, który całość zrealizował, w biografii Wiki ma ma fakt ukończenia szkoły aktorskiej o nazwie Webber Douglas Academy of Dramatic Art w Londynie, gdzie się urodziła.Szkoły o której Google  milczy.Biografię ma ciekawą i być może fakt, iż jej ojciec przed wojną ( II Światową ) przyjaźnił się ze Stanisławem Dygatem , wpłynął na wybór zawodu ale to wszystko.Braki warsztatowe było widać w Misiu, z którego ją pamietam, a było to lat temu kilkadziesiąt, tutaj wyszły na wierzch. Fakt iż przetłumaczyła sztukę, którą wyreżyserował jej mąż, po czym w niej zagrała mówi wiele.Dlaczego jednak Tadeusz Huk w tym zagrał ?


poniedziałek, 12 października 2015

Inne wyspy i lądy.

Mój kolega zamieścił na FB filmik, w którym książę polskiego rodu wyjaśnia, dlaczego jest 7 powodów dla których Brytyjczycy powinni kochać Polaków.
Znam historię na tyle, żeby wiedzieć, iż jest więcej powodów dla których przeciętni wyspiarze mogliby nas lubić, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ich do tego przekonywać, czy tego od nich wymagać.
Edukacja jest przywilejem, z którego można korzystać  w tak zwanych krajach mieniących się cywilizowanymi, ale nie ma przymusu.
Różnimy się tak od nich tak, jak oni od nas.
Brytyjczycy zadzierają nosa, bo maja straszne kompleksy ( i przeważnie wstydliwie cofnięte podbródki). Myśląc o  przyczynach, wydaje mi się, że najlepsze "genotypy" wyjechały do Indii, Afryki w ślad  za Hiszpanami i Portugalczykami.Populacja, która została to ci najmniej odważni, najmniej pracowici, słowem typ często spotykany w krajach które osiągnęły sukces kolonizacyjny.Im się nie chciało.
Kiedy szlaki zostały przetarte to oni wyruszyli. Amerykę zdominowali, ale dopiero po francuskim kolonialnym boomie.Chyba jednak fakt, że skoncentrowali się na tym, żeby zwyciężyć na tym jednym froncie spowodował ,  że dziś w USA mówi się głównie po angielsku.
Mieszkam w miejscu w którym Brytyjczycy są źle postrzegani. Przyglądałam im się, zastanawiając dlaczego.Otóż tutaj, na Wyspach Kanaryjskich też próbują traktować wszystkich z góry, a kto to lubi ?
Skądinąd wiem że takie zachowanie wynika z kompleksu niższości.
 Rdzenni  mieszkańcy wysp, jeśli można tak nazwać potomków Hiszpanów, którzy prastarych mieszkańców wycięli do nogi,  do przybyszy odnoszą się przyjaźnie. Pod warunkiem, że ci nie próbują się wtrącać w ich sprawy.Jestem Polką, wszyscy tutaj o tym wiedzą i widza,jaka jest różnica miedzy mną, a tymi trzymającymi się razem barowymi bywalcami.
Myślę, że  wynika to z tego, iż po prostu traktuję ich tak jak sama chciałabym być traktowana.Nauczyłam się ich języka, jestem życzliwie zainteresowana sąsiedztwem i nigdy nie spotkałam się z niechęcią.
Zostawmy to.Nie róbmy z siebie ofiar bo to prowadzi do zakładania gett i problemów z integracją.
Smutne jest tylko to, że każdego roku wracając do kraju na kilka letnich miesięcy konstatuję, że wyjechali kolejni moi znajomi.Ci, którzy zdobyli wykształcenie, pracowali, teraz wyjeżdżają bo myślą o swojej przyszłości, starości może? Ci którzy zarobili na tyle dużo, żeby żyć z pieniędzy, wahają się, ale inni? Artyści, aktorzy, twórcy? Oni klepią biedę.
Martwi mnie to bardzo.