Wczoraj, w sobotę 14 listopada 2015 roku.
Jak w każdą sobotę w południe robiłam zakupy na ekorynku Bernardyńskim. Mieszkam w tym momencie30 km od miasta i musiałam gdzieś spędzić popołudnie.Mamy na szczęście w Poznaniu takie centrum handlowe, w którym można w księgarni przy herbatce, poczytać książki czekając na wieczór ze spektaklem, który odbywał sie w tymże samym obiekcie.W takim miejscu wieści dochodzą słabo bo tylko przez telefon.
Przeglądając kolejną już książką, opierając się potrzebie zakupu albumu o moim ulubionym malarzu, Miró,
Pomyślałam, sprawdzę co graja w Multikinie.Nie zaskoczyło mnie zbytnio to, że idzie tylko 7 tytułów, za to zdziwiła liczba seansów- 21.Sprawdziłam szczegóły.13 seansów po równo, polska komedia z przeklinającym św.Mikołajem na zmianę z superbohaterem Danielem Bondem.Pozostałe to historia superhero pieniądza, Steva Jobsa, 3 seanse, holywoodzka papka dla dzieci 2 seanse i po jednym, dwa horrory oraz Sufrażystka jedyny wart uwagi, tyle, że już go wcześniej widziałam.
Cóż, zamówiłam następną herbatę sięgnęłam po kolejną książkę i zerknęłam na telefon.
Na FB wielu moich znajomych pokolorowało swoje avatary. Aha, pomyślałam, znów owczy pęd. Tym razem pociągnęło mnie żeby sprawdzić czy coś za tym idzie.
No i tutaj zaskoczenie.
Dzisiaj przeczytałam kilkanaście komentarzy pod blogiem, który udostępnił ktoś ze znajomych.
I też zmieniłam avatar.Na trójkolorowy.Bo poszły emocje, bo autor mnie,hm...poruszył.
Poruszyła mnie ignorancja ujęta w elokwentnym tekście.Ignorancja czyli nieuctwo, ciemnota , niewiedza ( Słownik Języka Polskiego ). Jak mówię, nie sam jej fakt, ale to, że została oprawiona w słowa, które, gdyby poparte były wiedzą, mogłyby być wykorzystane w dobrej sprawie.
Właśnie dlatego dołączyłam do kolorowych avatarów.
Kolejny raz pomyślałam, jakie to szczęście, że istnieją festiwale filmowe.Takie jak Nowe Horyzonty, Dwa Brzegi, Transatlantyk, czy Warszawski FF.Jakie to szczęście, bo gdybym chciała spędzać życie przed telewizorem albo oglądać filmy tylko w multipleksach, to moja wiedza o świecie byłaby taka jak tego pana, który napisał tekst.
Dzięki ludziom którzy wiedzą, że film to w tej chwili najlepszy nośnik informacji, idei.
Dzięki reżyserom-reporterom nie zatrudnionym w korpo-telewizjach jedzących z ręki światowemu kapitałowi, dzięki ich odwadze i determinacji w chęci opowiedzenia swoich historii, wiem kto stoi za konfliktami nazywanymi religijnymi.
Zobaczyłam film No Fiere Zone w 2014 roku na Transatlantyku, mogłam usłyszeć od reżysera jak zdobywał materiał do filmu i historie o tym, jak potem grożono mu kiedy usiłował pokazywać go na festiwalach.
W tym roku na Dwóch Brzegach zobaczyłam Dheepan ( niepotrzebnie przetłumaczono tytuł na Emigranci ),
który jest fabularną , świetnie zrobioną kontynuacją wątku historii ludobójstwa na Sri Lance. Wojownik z Tamilskich Tygrysów zmuszony do ucieczki ze swojego kraju próbuje żyć we francuskim getcie.
Nie oglądajcie filmburgerów.
Chodźcie do kin studyjnych.
To nie jest duży wysiłek.Pamiętacie przemówienie inauguracyjne rektora łódzkiej Filmówki?
https://distrify.com/films/6715
https://www.youtube.com/watch?v=0qB8_Q9oTuw

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz