niedziela, 15 listopada 2015


NIE KONSUMUJMY  FILMBURGERÓW.

Wczoraj, w sobotę 14 listopada  2015 roku.
Jak w każdą sobotę w południe robiłam zakupy na ekorynku Bernardyńskim. Mieszkam w tym momencie30 km od miasta i musiałam gdzieś spędzić popołudnie.Mamy na szczęście w Poznaniu takie centrum handlowe, w którym można w księgarni przy herbatce, poczytać książki czekając na wieczór ze spektaklem, który odbywał sie w tymże samym obiekcie.W takim miejscu wieści dochodzą słabo bo tylko przez telefon.
Przeglądając  kolejną już książką, opierając się potrzebie zakupu albumu o moim ulubionym malarzu, Miró,
Pomyślałam, sprawdzę co graja w Multikinie.Nie zaskoczyło mnie zbytnio to, że idzie tylko 7 tytułów, za to zdziwiła liczba seansów- 21.Sprawdziłam szczegóły.13 seansów po równo, polska komedia z przeklinającym św.Mikołajem na zmianę z superbohaterem Danielem Bondem.Pozostałe to  historia superhero pieniądza, Steva Jobsa, 3 seanse,  holywoodzka papka dla dzieci 2 seanse i po jednym, dwa horrory oraz Sufrażystka jedyny wart uwagi, tyle, że już go wcześniej widziałam.
Cóż, zamówiłam następną herbatę  sięgnęłam po kolejną książkę  i zerknęłam na telefon.
Na FB wielu moich znajomych pokolorowało swoje avatary. Aha, pomyślałam, znów owczy pęd. Tym razem pociągnęło mnie żeby sprawdzić czy coś za tym idzie.
No i tutaj zaskoczenie.
Dzisiaj przeczytałam kilkanaście komentarzy pod blogiem, który udostępnił ktoś ze znajomych.
I też zmieniłam avatar.Na trójkolorowy.Bo poszły emocje, bo autor mnie,hm...poruszył.
 Poruszyła mnie ignorancja ujęta w elokwentnym tekście.Ignorancja czyli nieuctwo, ciemnota , niewiedza ( Słownik Języka Polskiego ). Jak mówię, nie sam jej fakt, ale to, że została oprawiona w słowa, które, gdyby poparte były wiedzą, mogłyby być wykorzystane w dobrej sprawie.
Właśnie dlatego dołączyłam do kolorowych avatarów.
Kolejny raz pomyślałam, jakie to szczęście, że istnieją festiwale filmowe.Takie jak Nowe Horyzonty, Dwa Brzegi, Transatlantyk, czy Warszawski FF.Jakie to szczęście, bo gdybym chciała spędzać życie przed telewizorem albo oglądać filmy tylko w multipleksach, to moja wiedza o świecie byłaby taka jak tego pana, który napisał tekst.
Dzięki ludziom którzy wiedzą, że film to w tej chwili najlepszy nośnik informacji, idei.
Dzięki reżyserom-reporterom nie zatrudnionym w korpo-telewizjach jedzących z ręki światowemu kapitałowi, dzięki ich odwadze i determinacji w chęci opowiedzenia swoich historii, wiem kto stoi za konfliktami nazywanymi religijnymi.
Zobaczyłam film No Fiere Zone  w 2014 roku na Transatlantyku, mogłam usłyszeć od reżysera jak zdobywał materiał do filmu i historie o tym, jak potem grożono mu kiedy usiłował pokazywać go na festiwalach.
W tym roku na Dwóch Brzegach zobaczyłam Dheepan ( niepotrzebnie przetłumaczono tytuł na Emigranci ),
który jest fabularną , świetnie zrobioną kontynuacją wątku historii ludobójstwa na Sri Lance. Wojownik z Tamilskich Tygrysów zmuszony do ucieczki ze swojego kraju próbuje żyć we francuskim getcie.
Nie oglądajcie filmburgerów.
Chodźcie do kin studyjnych.
To nie jest duży wysiłek.Pamiętacie przemówienie inauguracyjne rektora łódzkiej Filmówki?

https://distrify.com/films/6715
https://www.youtube.com/watch?v=0qB8_Q9oTuw




poniedziałek, 2 listopada 2015

Tym razem Polska.

Przyzwyczaiłam się że w Krakowie idę do teatru.
Kiedy jestem w tym mieście, zwykle jesienią, żelaznym punktem wizyty jest jakiś dżezik, a zaraz potem spektakl teatralny.Spacerując po plantach w niedzielę zaszłam do Info turystycznego i zapytałam miłe panie : "a co gdybym chciała pójść dziś wieczorem do teatru " ? Panie miłe , profesjonalne, sięgnęły do Karnetu,  bezpłatnego informatora kulturalnego i poddały kilka propozycji.Teatr Stary obecnie Scena Narodowa proponował spektakl Król Ubu Jana Klaty,   pozostałe propozycje: Sarenki, May Day czy Lataj z Krystyną były w opisach mocno komediowe.Jakoś komedii w teatrze nie lubię.Jako że rozrzut nastrojów był duży, to pomyślałam ze zaufam scenie i wybrałam Teatr Stu.To Tylko Miłość miała w obsadzie Tadeusza Huka, a to już jest dobry powód żeby pójść.
Jakże srodze się zawiodłam.Ponad stuminutowe przedstawienie ( nie nazwę tego spektaklem ) mdliło chyba także tego aktora, w każdym razie grał tak, jakby go mdliło.W przerwie skorzystałam z mobilnego dostępu do netu żeby sprawdzić w czym rzecz.
Nie chciało mi się wchodzić na druga część ale cóż , wiedziałam, że będę musiała  komuś opowiedzieć  , może opiszę na blogu, toteż zostałam, żeby opinia była uczciwa.
Słuchajcie.Było tak.
Historia nawet  dość ciekawa , trójkąt artystyczny, występujący w klubach wodewilowych, tworzy także trójkąt miłosny.
Rozstanie i spotkanie po latach, perypetie erotyczno- obyczajowe.
 Tekst brytyjskiego autora sztuk Rona Altridga  został przetłumaczony przez ...no właśnie. Krystyna Podleska, odtwórczyni roli żeńskiej, tłumaczka tekstu sztuki, żona reżysera Janusza Szydłowskiego, który całość zrealizował, w biografii Wiki ma ma fakt ukończenia szkoły aktorskiej o nazwie Webber Douglas Academy of Dramatic Art w Londynie, gdzie się urodziła.Szkoły o której Google  milczy.Biografię ma ciekawą i być może fakt, iż jej ojciec przed wojną ( II Światową ) przyjaźnił się ze Stanisławem Dygatem , wpłynął na wybór zawodu ale to wszystko.Braki warsztatowe było widać w Misiu, z którego ją pamietam, a było to lat temu kilkadziesiąt, tutaj wyszły na wierzch. Fakt iż przetłumaczyła sztukę, którą wyreżyserował jej mąż, po czym w niej zagrała mówi wiele.Dlaczego jednak Tadeusz Huk w tym zagrał ?


poniedziałek, 12 października 2015

Inne wyspy i lądy.

Mój kolega zamieścił na FB filmik, w którym książę polskiego rodu wyjaśnia, dlaczego jest 7 powodów dla których Brytyjczycy powinni kochać Polaków.
Znam historię na tyle, żeby wiedzieć, iż jest więcej powodów dla których przeciętni wyspiarze mogliby nas lubić, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ich do tego przekonywać, czy tego od nich wymagać.
Edukacja jest przywilejem, z którego można korzystać  w tak zwanych krajach mieniących się cywilizowanymi, ale nie ma przymusu.
Różnimy się tak od nich tak, jak oni od nas.
Brytyjczycy zadzierają nosa, bo maja straszne kompleksy ( i przeważnie wstydliwie cofnięte podbródki). Myśląc o  przyczynach, wydaje mi się, że najlepsze "genotypy" wyjechały do Indii, Afryki w ślad  za Hiszpanami i Portugalczykami.Populacja, która została to ci najmniej odważni, najmniej pracowici, słowem typ często spotykany w krajach które osiągnęły sukces kolonizacyjny.Im się nie chciało.
Kiedy szlaki zostały przetarte to oni wyruszyli. Amerykę zdominowali, ale dopiero po francuskim kolonialnym boomie.Chyba jednak fakt, że skoncentrowali się na tym, żeby zwyciężyć na tym jednym froncie spowodował ,  że dziś w USA mówi się głównie po angielsku.
Mieszkam w miejscu w którym Brytyjczycy są źle postrzegani. Przyglądałam im się, zastanawiając dlaczego.Otóż tutaj, na Wyspach Kanaryjskich też próbują traktować wszystkich z góry, a kto to lubi ?
Skądinąd wiem że takie zachowanie wynika z kompleksu niższości.
 Rdzenni  mieszkańcy wysp, jeśli można tak nazwać potomków Hiszpanów, którzy prastarych mieszkańców wycięli do nogi,  do przybyszy odnoszą się przyjaźnie. Pod warunkiem, że ci nie próbują się wtrącać w ich sprawy.Jestem Polką, wszyscy tutaj o tym wiedzą i widza,jaka jest różnica miedzy mną, a tymi trzymającymi się razem barowymi bywalcami.
Myślę, że  wynika to z tego, iż po prostu traktuję ich tak jak sama chciałabym być traktowana.Nauczyłam się ich języka, jestem życzliwie zainteresowana sąsiedztwem i nigdy nie spotkałam się z niechęcią.
Zostawmy to.Nie róbmy z siebie ofiar bo to prowadzi do zakładania gett i problemów z integracją.
Smutne jest tylko to, że każdego roku wracając do kraju na kilka letnich miesięcy konstatuję, że wyjechali kolejni moi znajomi.Ci, którzy zdobyli wykształcenie, pracowali, teraz wyjeżdżają bo myślą o swojej przyszłości, starości może? Ci którzy zarobili na tyle dużo, żeby żyć z pieniędzy, wahają się, ale inni? Artyści, aktorzy, twórcy? Oni klepią biedę.
Martwi mnie to bardzo.