Nie jest to szczyt marzeń, zabrać ze sobą kogoś, kto na Skypie rozmawiał o tym jak wiele jesteśmy winni afroamerykanom ( nie wiem czy to już się pisze z dużej czy jeszcze z malej ) bo to spora odpowiedzialność. Nie dość, że taki nie wie jak się zachować to jeszcze nie słucha rad. - ta amerykańska poprawność polityczna .Jada nie to co trzeba, nie tam gdzie trzeba i spróbuj takiemu wytłumaczyć. On czytał w internecie i on wie.
Zacznę od tego, że WC były wszędzie ale jeszcze trzeba do nich zdążyć.Kiedy po kilku dniach James się zbliżał, każdy oglądał swoje podeszwy butów żeby sprawdzić czy w coś nie wdepnął.
You know what I mean man ? Ile par majtek rozrzucił po drodze brzydząc się praniem, to tylko okoliczne malpiszony wiedzą .Albo i nie bo czmychnęły w popłochu. A potem sie okazało że ma tylko jedne spodnie.Wystarczy jeśli chodzi o ten wątek.
Od wczoraj zaśmiewamy sie z opowieści o Jamesie " Oh My God". Drugim ulubionym zawołaniem było "Why is so expensive " a dodać trzeba że Sierra Leone to jeden z najtańszych , jeśli nie najtańszy kraj Afryki.
Na przewodnik Lonely Planet trzeba trochę wydać, a poza tym tam jest taki mały druk.
Marcin jednak nie takie typy na szlaku spotykał .Gdyby nie to, że kierowca taksówki motocyklowej nie zmieścił się w koleinie i trzeba było leczyć rany ( Marcin ) u znachorki (na szczęście skutecznie) to byłaby najśmieszniejsza wyprawa ze wszystkich.dotychczasowych.
Otarcia skóry to niezbyt miła sprawa zwłaszcza w tropikalnym klimacie.Kiedy znachorka podgrzewała sobie tylko znaną mieszankę ziół i przyłożyła Marcinowi na rękę J.O.M.G miał oczy jak 500 Leones. Zaznaczyć muszę, że nie chciała wziąć za pomoc pieniędzy, nawet za jedzenie które zrobiła.Kolejny powód żeby zadziwić Amerykanina w Afryce.Goście to goście .Oczywiście Marcin wręczył jej na odchodnym równowartość 5 USD.Wdzięczność trzeba umieć okazać.
Mimo iż James dostał wyraźne zalecenia co do rzeczy , które ma zabrać , miał na nogach buty budowlańca , które świetnie by się sprawdziły na dalekiej Syberii w wiosennych roztopach ale w tropikach po 3 dniach miał takie odparzenia że nie mógł chodzić.Mimo rad i delikatnych sugestii nie chciał wydać 1 USD na flip flop, czyli japonki.Po 5ciu dniach się poddał ,ale coby przyszpanować po powrocie, uparł sie żeby kupić te słynne robione z opon samochodowych bo gdzieś , takie w TV widział.No to musiał wydać 8 USD.Hand made w końcu.
Kiedy wypożyczyli dżipa , siedzący z przodu obok kierowcy James całą drogę przewidywał najczarniejsze scenariusze.A to że przeładowany a to że to a to , że tamto.No i poszła opona.Po wymianie na zapasową i wyruszeniu w dalsza drogę, lamenty nie ustawaly , wiec po dojechaniu na miejsce , kierowca poprosił siedzącego z tyłu Marcina i jego przyjaciela Johna żeby , cytuję "ponieważ ten white man ma bardzo negatywne nastawienie to on prosi, żeby oni dwaj z tyłu mieli pozytywne bo wtedy się zrównoważy".W drodze powrotnej James raz tylko wydał z siebie swój zwyczajowy okrzyk Oh My God , kiedy przejeżdżali przez most , który składał się z dwóch drewnianych kłód ,( norma w tej okolicy ) na szczęście ci dwaj z tyłu się zaśmiewali więc nic się nie stało.Złapali równowagę.
Potem było jeszcze gorzej.Czarni przyjaciele mówiący ( rozumiejący ) po angielsku-kreolsku słysząc za każdym razem lamenty jak to " na pewno autobus sie zepsuje bo przeładowany " przewracali oczami.No i urwało się koło.Po wymianie na inne pojawiły się kolejne lamenty " że ta opona jest całkiem łysa i że na pewno pęknie" kierowca nie zdzierżył , wysiadł powiedział, że z tym panem nie jedzie .
Od tego dnia czarni omijali J.O.M.G. dużym łukiem, a Marcin cieszył się mirem i podziwem .Przychodzili do niego , klepali po plecach że taki odważny, wędruje z białym co ściąga dżudżu. Od tej pory najodważniejsi i najlepiej słabo rozumiejący angielski byli jego przewodnikami.Nie muszę dodawać że stawki rosły z dnia na dzień.
Amerykanin nawet w południe, kiedy upał zmusza ptaki do chowania się w koronach drzew, a wszelkie życie po prostu zamiera, twierdził że musi wykorzystać każdą minutę ( przecież płaci ) i obfotografowywał każdy kamień ze wszystkich stron.
Na koniec nikt już nie chciał z nim mieć do czynienia.Any time, any price.
Co było później napiszę jak przestanę się śmiać .
A mówię wam że jest z czego.
http://www.youtube.com/watch?v=5XN2iEXbvUg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz